WejścieDokumentacjaPoświęcenie Najświętszemu Sercu Jezusa
Dokumentacja

Poświęcenie Najświętszemu Sercu Jezusa

Andrés Vázquez de Prada

Tagi: Namiętnie kochać świat, Serce
Serce, które cierpi za ten świat
Wobec wszystkich przeciwności, św. Josemaría nie upadał na duchu. Twardo się trzymał, ale bez wątpienia cierpiał z powodu tego wszystkiego, a zwłaszcza z powodu cierpień swoich synów.

Jednak na początku września sprawa robót budowlanych przybrała tak zły obrót, że założyciel Opus Dei, widząc, że rzymskie przedsięwzięcie balansuje nad przepaścią, wysłał sygnał S.O.S., prosząc, by Pan zechciał położyć kres tej torturze. (...) Zdecydował się poświęcić Opus Dei, wraz ze wszystkimi jego członkami i całą działalnością apostolską, Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Wkrótce dokonam poświęcenia Najświętszemu Sercu Jezusowemu — informował członków Dzieła z Meksyku. — Pomóżcie mi je przygotować, powtarzając wielokrotnie: Cor Iesu sacratissimum, dona nobis pacem.

A jako postscriptum załączył prośbę o pomoc: S.O.S. Ledwie unosimy się jeszcze na powierzchni, ale zaraz możemy pójść na dno. Jednak nadal pokładamy taką samą nadzieję w Bogu-Ojcu.
Zbliżał się dzień 26 października, święto Chrystusa Króla, dzień wyznaczony na dokonanie ceremonii poświęcenia, i św. Josemaría zachęcał wszystkich swych synów, aby mu pomogli dokonać tego tak jak Jemu się podoba, jak się podoba Sercu Jezusowemu. Znaleźli się w ślepym zaułku, a on czuł się osaczony, bez żadnej drogi ucieczki, ze skrępowanymi nogami i rękoma:
Św. Josemaría na budowie w Villa Tevere w 1951 roku.
Św. Josemaría na budowie w Villa Tevere w 1951 roku.

Stosujemy środki ziemskie i modlimy się tutaj. Ale podkreślam, nie widać żadnego wyjścia [...]. Jeśli przed końcem miesiąca nie rozwiążemy tego wszystkiego, otrzymamy taki cios, który uraduje szatana.

Pozostawało jeszcze dziesięć dni przed ostatecznym pójściem na dno, jeśli Bóg wcześniej nie zaradziłby tej sytuacji. Na razie Ojciec nadal prosił o pomoc, obawiając się przerwania prac. Ufał, że Najświętsza Maryja Panna nie zawiedzie i że jej Boży Syn, gdy nadejdzie dzień poświęcenia Dzieła, nie będzie miał innego wyjścia i odpowie na wszystkie te modlitwy. Ale list do konsyliariusza w Kolumbii, w którym to liście św. Josemaría wyrażał tę nadzieję, kończy się niechętnym wyznaniem:
Nie wiem, jak Ci to napisać — nie przeczytam jeszcze raz tego listu — ponieważ poza wszystkim obawiam się jeszcze o zdrowie Álvaro. (...)

Dzieło Boże — napisał — zrodziło się, aby szerzyć na cały świat posłanie miłości i pokoju, które powierzył nam Pan; aby zaprosić wszystkich ludzi, by szanowali uprawnienia osoby ludzkiej.
[...] Widzę Dzieło zaprojektowane na wieki, zawsze młode, pełne wdzięku, piękne i płodne, broniące pokoju Chrystusowego, aby zapanował nad całym światem.


Przyszedł dzień
W dniu, na który przypadało poświęcenie - 26 października 1952 roku — mała kaplica, przylegająca do gabinetu, gdzie pracował nie była jeszcze wykończona . Nie było łatwo tam wejść. Kiedy kilka dni później pisał do członków Dzieła w Madrycie jeszcze widać było, że jest zadowolony ze swego wyczynu: wspięcia się po trzech drabinach do kaplicy i tam dokonania poświęcenia:
"Alegoria Najświętszego Serca Jezusa" (fragment), Federico Laorga, Santuarium w Torreciudad (Huesca).

“Jestem zadowolony: dokonałem poświęcenia, wspiąwszy się po trzech ręcznych drabinkach — jedna po drugiej! — po to, by móc się dostac do kaplicy. Zapanuje pokój na wszystkich frontach! Jestem pewien.

Tego dnia poświęcił Dzieło, wraz ze wszystkim jego pracami apostolskimi, a także dusze członków Opus Dei wraz ze wszystkimi ich zdolnościami, zmysłami, myślami, słowami, czynami, pracami i radościami.


Optymistyczny i pewien
Pokój z wolna ogarnął jego duszę, niczym obfity, życiodajny deszcz. Nie dokonała się żadna nagła zmiana. Nie stał się żaden zaskakujący cud. Ale nadeszło wewnętrzne szczęście gaudium cum pace — niczym łagodny powiew, przywracający w duszy radość, pewność i optymizm:
“Na razie nie widać rozwiązania ekonomicznego. Ale jestem zadowolony i pewien . Ileż obiecuję sobie po tym poświęceniu!

Zmalały przeciwności, nie ustępując jednak całkowicie, ponieważ oszczerstwa przypominały siedmiogłowego smoka. Ustał też nieco przygniatający ciężar długów; niektóre spłaty można było odłożyć, dostali niewielkie darowizny, zaś grunt, a także część już zbudowana obłożone zostały hipoteką.

Wraz z poświęceniem wzrosła jego odwaga, zaczął mówić o sobie, że jest optymistą i że jest pewien, do tego stopnia, że mówił, że można rozwiązać wszystkie kłopoty, jakie się pojawią, aby popychać naprzód to rzymskie przedsięwzięcie. W Najświętszym Sercu Jezusa znalazł pokój i schronienie, zgodnie z prośbą sformułowaną 26 października:
"Obdarz nas łaską znalezienia w Boskim Sercu Jezusa naszego mieszkania i obierz sobie w sercach naszych miejsce spoczynku, abyśmy trwali w zjednoczeniu z Tobą, abyśmy mogli Cię uwielbiać, kochać i posiadać na wieki w Niebie, w łączności z Synem Twoim i Duchem Świętym. Amen."


Źródło: Textos extraídos de Vázquez de Prada, Andrés, El Fundador del Opus Dei (III)