WejścieŚw. JosemaríaPrzesłanie14 pytań na temat rodziny
Św. Josemaría
Słowa i myśli św. Josemaríi

14 pytań na temat rodziny

Tagi: Wiara, Dzieci, Wolność, Rodzina, Powołanie
Czym jest rodzina? Jak być dobrym ojcem i dobrą matką? Jaką rolę odgrywa w rodzinie wychowanie dzieci? Jak pogodzić autorytet z wolnością? Jak darzyć się wspólnym zaufaniem w życiu codziennym?

„Czym jest rodzina?” zastanawia się Papież Franciszek i sam sobie odpowiada: „poza palącymi problemami i jej pilnymi potrzebami rodzina jest „ośrodkiem miłości”, gdzie panuje prawo szacunku oraz wspólnoty, i który jest w stanie oprzeć się atakom manipulacji i dominacji światowych „ośrodków władzy”.
„Na łonie rodziny człowiek wpisuje się naturalnie i harmonijnie w grupę ludzi, pokonując fałszywą opozycję między jednostką a społeczeństwem. W domu rodzinnym nikt nie jest odrzucony, są tu przyjęci zarówno starzec jak i dziecko. To stąd czerpią swój początek kultura spotkania i dialog, otwartość na solidarność i na transcendencję”.
„To dlatego rodzina stanowi wielkie “bogactwo społeczne”. W tym sensie chciałbym podkreślić jej dwie podstawowe role: stabilność i płodność”.


W dalszej części przedstawiamy 14 odpowiedzi św. Josemarii na pytania o miłość w rodzinie, konflikty rodzinne, związki między rodzicami a dziećmi, wychowanie dzieci czy wiarę w rodzinie.

1- Jak sprawić, aby miłość wypełniła życie rodzinne?

2- Jak być dobrym ojcem i dobrą matką?

3- Środowisko, które otacza dzieci również ma wpływ na ich wychowanie i na ich światopogląd. Jaką rolę odgrywa rodzina w wychowaniu dzieci?

4- Jak rozwiązać problem braku czasu dla własnych dzieci, dla życia rodzinnego, z którym zmaga się dziś wielu rodziców? Często, kiedy matka pracuje poza domem to na niej ciążą zarzuty co do rodziny, a kiedy poświęca się całkowicie rodzinie, czuje się ograniczona co do swoich możliwości. Co powiedziałby Ojciec osobom, które doświadczają tych sprzecznych uczuć? Jak pogodzić życie zawodowe i rodzinne?

5- Wychowanie w praktyce nie jest prostym zadaniem. Czy może nam Ojciec dać jakieś wskazówki dla wychowania dzieci?

6- Jak pogodzić autorytet z wolnością?

7- Czy może nam Ojciec powiedzieć konkretniej co oznacza zaufanie i zrozumienie między rodzicami i dziećmi? Jak żyć we wspólnym zaufaniu na co dzień?

8- Czy jest jakieś usprawiedliwienie dla rodziców, którzy czasem chcą narzucić dzieciom wybór ich drogi życiowej, zawodowej, wybór narzeczonego czy określonego stylu życia, czasami sprzeciwiając się temu, aby mogli oni iść za głosem Boga i zaangażować się w posługę duszom? Czy nie byłoby lepiej dać im więcej wolności, aby mogli wykształcić dojrzałą osobowość?

9- Stabilna i żyjąca w pokoju rodzina jest bez wątpienia pragnieniem każdego. Jednakże w codziennym życiu małżeńskim i rodzinnym są małe niesnaski lub wielka złość, mniej lub bardziej obiektywne trudności i bardzo często są różnice zdań i punktów widzenia między rodzicami a dziećmi. Co zrobić, aby pokonać te sytuacje i konflikty rodzinne?

10- Co zrobić, kiedy dziecko mówi rodzicom, że chce się całkowicie oddać Bogu?

11- Jak objawia się wiara w rodzinie?

13- Czy modlitwa w rodzinie jest ważna?

14- Czy rodzina powinna modlić się razem?

---

1. Jak sprawić, aby miłość wypełniła życie rodzinne?
Kiedy myślę o chrześcijańskich domach, lubię wyobrażać je sobie jako jasne i radosne, takie jak dom Świętej Rodziny. Każdy chrześcijański dom powinien być oazą spokoju, w której ponad drobnymi codziennymi przeciwnościami będzie odczuwalna głęboka i szczera miłość, niezmącony pokój, owoc prawdziwie przeżywanej wiary.
Małżonkowie są powołani do uświęcania swego małżeństwa i do uświęcania samych siebie w tym związku; popełniliby więc poważny błąd, gdyby budowali swoje życie duchowe w oderwaniu od domu i poza nim. Życie rodzinne, relacje małżeńskie, opieka nad dziećmi oraz ich wychowanie, wysiłek utrzymania rodziny, zapewnienia jej bytu i polepszenia go, stosunki z innymi osobami tworzącymi społeczność - wszystko to są zwyczajne ludzkie sytuacje, które chrześcijańscy małżonkowie powinni wynosić do poziomu nadprzyrodzonego.
Wiara i nadzieja powinny przejawiać się w spokoju, z jakim podchodzi się do małych lub dużych problemów, które zdarzają się w każdym domu; w zapale, z jakim się trwa w spełnianiu własnych obowiązków. W ten sposób miłość wypełni wszystko i będzie prowadzić do dzielenia się radościami i ewentualnymi zmartwieniami; pozwoli uśmiechać się i zapominać o własnych troskach, żeby zajmować się innymi; słuchać współmałżonka oraz dzieci i okazywać im, że są naprawdę kochani i rozumiani; przechodzić do porządku dziennego ponad drobnymi starciami, które egoizm mógłby wyolbrzymić; wkładać wiele serca we wszystkie drobne przysługi, które składają się na codzienne współżycie z innymi.
Uświęcać życie rodzinne dzień po dniu, dzięki serdeczności stworzyć prawdziwą rodzinną atmosferę - o to właśnie chodzi! Aby uświęcać każdy dzień, trzeba praktykować wiele cnót chrześcijańskich - na pierwszym miejscu cnoty teologalne (patrz: Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1803-1845), a po nich wszystkie inne: roztropność, lojalność, szczerość, pokorę, pracowitość, radość...
Czy chcesz znać sekret, jak być szczęśliwym? Oddaj się i służ innym, nie oczekując od nich wdzięczności.

2. Jak być dobrym ojcem i dobrą matką?
Jeśli miałbym dać rodzicom jakąś radę, doradziłbym im przede wszystkim to: niech wasze dzieci widzą - a widzą wszystko od małego i osądzają, nie łudźcie się - że staracie się żyć zgodnie ze swoją wiarą; że Bóg nie jest tylko na waszych ustach, ale i w waszych czynach; że staracie się być szczerzy i lojalni; że naprawdę się kochacie i że je kochacie.

Rodzice wychowują przede wszystkim poprzez swoje postępowanie. Synowie i córki nie szukają u swojego ojca czy u swojej matki jedynie zasobu wiedzy szerszego od ich własnego ani też mniej lub bardziej trafnych rad, lecz czegoś ważniejszego: świadectwa wartości i sensu życia wcielonego w konkretne istnienie, potwierdzonego w różnych okolicznościach i sytuacjach, które następują po sobie na przestrzeni lat.
Klucz zagadnienia kryje się zwykle w zaufaniu. Rodzice winni umieć wychowywać w atmosferze ciepła rodzinnego.
Nie ma dla mnie lepszego przykładu praktycznego związku miłości i sprawiedliwości niż postępowanie matek. Z jednakową czułością kochają każde ze swoich dzieci i właśnie ta ich miłość sprawia, że traktują je niejednakowo — z nierówną sprawiedliwością — ponieważ każde z nich jest inne.
W ten właśnie sposób najlepiej przyczynicie się do uczynienia z nich prawdziwych chrześcijan, mężczyzn i kobiet z jednej bryły, zdolnych do stawienia czoła wszystkim sytuacjom, które zgotuje im życie; do służenia tym, którzy żyją wokół nich; do angażowania się w rozwiązywanie wielkich problemów ludzkości; do dawania świadectwa o Chrystusie tam, gdzie się później znajdą, wspołeczeństwie.

3. Środowisko, które otacza dzieci również ma wpływ na ich wychowanie i na ich światopogląd. Jaką rolę odgrywa rodzina w wychowaniu dzieci?
Klucz zagadnienia kryje się zwykle w zaufaniu. Rodzice winni umieć wychowywać w atmosferze ciepła rodzinnego.
Rodzice są głównymi wychowawcami swoich dzieci, zarówno w tym, co ludzkie, jak i w tym, co nadprzyrodzone, i powinni czuć się odpowiedzialni za tę misję, która wymaga od nich wyrozumiałości, roztropności, umiejętności nauczania, a przede wszystkim zdolności kochania oraz starania się o dawanie dobrego przykładu. Nie jest właściwą drogą wychowania narzucanie czegoś siłą, w sposób autorytatywny. Ideał rodziców konkretyzuje się raczej w tym, by stać się przyjaciółmi swoich dzieci: przyjaciółmi, którym powierza się swoje troski; z którymi omawia się problemy; od których oczekuje się skutecznej i życzliwej pomocy.
Ojcostwo i macierzyństwo nie kończą się wraz z narodzinami: to uczestnictwo w mocy Boga, jakim jest zdolność rodzenia, powinno mieć swoje przedłużenie we współdziałaniu z Duchem Świętym, by w końcu osiągnąć swój szczyt w kształtowaniu prawdziwie chrześcijańskich mężczyzn i prawdziwie chrześcijańskich kobiet.

4. Jak rozwiązać problem braku czasu dla własnych dzieci, dla życia rodzinnego, z którym zmaga się dziś wielu rodziców? Często, kiedy matka pracuje poza domem to na niej ciążą zarzuty co do rodziny, a kiedy poświęca się całkowicie rodzinie, czuje się ograniczona co do swoich możliwości. Co powiedziałby Ojciec osobom, które doświadczają tych sprzecznych uczuć? Jak pogodzić życie zawodowe i rodzinne?
Problem, który przedstawiasz nie jest niczym nadzwyczajnym: w swoisty sposób wielu mężczyzn doświadcza czasem czegoś podobnego. Przyczyna zwykle jest ta sama: brak jakiegoś wielkiego ideału, który można odkryć tylko w świetle wiary.
Należy zastosować także małe środki zaradcze, które wydają się banalne, a jednak takimi nie są. Kiedy jest dużo rzeczy do zrobienia, należy ustalić porządek, trzeba się zorganizować.
Nie można mówić o małżeństwie, nie myśląc zarazem o rodzinie, owocu i kontynuacji tego, co w małżeństwie się rozpoczyna. W skład rodziny wchodzi nie tylko mąż i żona, ale również dzieci oraz - w takim czy innym stopniu - dziadkowie, pozostali krewni i osoby zatrudnione jako pomoc domowa. Do nich wszystkich powinno docierać prawdziwe ciepło, od którego zależy rodzinna atmosfera.
Istnieją, oczywiście, małżeństwa, których Pan nie obdarzył dziećmi: jest to znak, że prosi ich, aby kochali się nadal z jednakową serdecznością i aby - jeśli to możliwe - swoją energię poświęcili służbie i pracy dla dobra innych dusz. Normalnie jednak małżeństwo posiada potomstwo. Dla tych małżonków pierwszą troską powinny być ich własne dzieci. Ojcostwo i macierzyństwo nie kończą się wraz z narodzinami: to uczestnictwo w mocy Boga, jakim jest zdolność rodzenia, powinno mieć swoje przedłużenie we współdziałaniu z Duchem Świętym, by w końcu osiągnąć swój szczyt w kształtowaniu prawdziwie chrześcijańskich mężczyzn i prawdziwie chrześcijańskich kobiet.
Rodzice są głównymi wychowawcami swoich dzieci, zarówno w tym, co ludzkie, jak i w tym, co nadprzyrodzone, i powinni czuć się odpowiedzialni za tę misję, która wymaga od nich wyrozumiałości, roztropności, umiejętności nauczania, a przede wszystkim zdolności kochania oraz starania się o dawanie dobrego przykładu. Nie jest właściwą drogą wychowania narzucanie czegoś siłą, w sposób autorytatywny. Ideał rodziców konkretyzuje się raczej w tym, by stać się przyjaciółmi swoich dzieci: przyjaciółmi, którym powierza się swoje troski; z którymi omawia się problemy; od których oczekuje się skutecznej i życzliwej pomocy.
Konieczne jest, by rodzice znajdowali czas na przebywanie ze swoimi dziećmi i na rozmawianie z nimi. Dzieci są najważniejsze: ważniejsze od interesów, od pracy, od odpoczynku.
W tych rozmowach należy słuchać ich uważnie, starać się je zrozumieć, umieć rozpoznać część prawdy - lub też całą prawdę - która może być zawarta w niektórych ich buntach. A jednocześnie pomóc im ukierunkować w sposób prawy ich pragnienia i marzenia, uczyć ich rozważania spraw i rozumowania; nie narzucać im konkretnego zachowania, lecz ukazywać nadprzyrodzone i ludzkie motywy, które za nim przemawiają. Jednym słowem, szanować ich wolność, gdyż nie ma prawdziwego wychowania bez osobistej odpowiedzialności, a odpowiedzialności - bez wolności.

5. Wychowanie w praktyce nie jest prostym zadaniem. Czy może nam Ojciec dać jakieś wskazówki dla wychowania dzieci?
Klucz zagadnienia kryje się zwykle w zaufaniu. Rodzice winni umieć wychowywać w atmosferze ciepła rodzinnego.
Słuchajcie swoich dzieci, poświęcajcie im również swój czas, okazujcie im zaufanie, wierzcie we wszystko, co wam mówią, nawet jeśli czasem was oszukają. Niech was nie przerażają ich bunty, przecież i wy w ich wieku byliście mniej lub bardziej zbuntowani. Wychodźcie im naprzeciw w pół drogi i módlcie się za nie, a przyjdą do swoich rodziców z prostotą - zapewniam was, jeśli jako chrześcijanie będziecie tak postępować - zamiast szukać zaspokojenia swojej usprawiedliwionej ciekawości u jakiegoś bezwstydnego lub ordynarnego kolegi.
Odpowiedzią na wasze zaufanie, wasz przyjacielski stosunek do dzieci będzie ich szczerość wobec was. I to właśnie, choć nie zabraknie drobnych niesnasek i nieporozumień, stanowi pokój rodzinny, życie chrześcijańskie.

6. Jak pogodzić autorytet z wolnością?
Zawsze doradzam rodzicom, aby starali się być przyjaciółmi swych dzieci. Można doskonale zharmonizować autorytet rodzicielski, którego potrzeba w wychowaniu, z uczuciem przyjaźni, które wymaga ustawienia się na poziomie właściwym dzieciom.
Dzieci — nawet te, które wydają się najbardziej zbuntowane i niezależne — zawsze pragną tego zbliżenia, tego braterstwa z rodzicami. Klucz zagadnienia kryje się zwykle w zaufaniu. Rodzice winni umieć wychowywać w atmosferze ciepła rodzinnego, nigdy nie sprawiać wrażenia nieufności, dać wolność i nauczyć używać jej z osobistą odpowiedzialnością.
Czasem jest lepiej pozwolić się oszukać. Zaufanie, jakim obdarza się dzieci sprawia, że one same zawstydzą się jego nadużyciem i poprawią się. Odwrotnie, jeżeli nie mają wolności, jeśli widzą, że się im nie ufa, stają się skłonne stale oszukiwać.
Rodzice mogą i powinni udzielać swoim dzieciom cennej pomocy, odkrywając przed nimi nowe horyzonty.
Co więcej, kiedy chodzi o sprawy, co do których istnieje swoboda opinii, ponieważ w tej dziedzinie nikt nie może mieć pretensji do posiadania prawdy absolutnej, wzajemne traktowanie się pełne przychylności jest konkretnym środkiem żeby nauczyć się od innych tego, czego mogą nas nauczyć; a także pouczyć ich, jeśli chcą.
Nie jest to chrześcijańskie, ani nawet ludzkie, aby rodzina dzieliła się z powodu takich kwestii. Kiedy rozumie się do głębi wartość wolności, kiedy miłuje się ten boski dar duszy, wtedy miłuje się też wielość, która jest konsekwencją wolności.

7. Czy może nam Ojciec powiedzieć konkretniej co oznacza zaufanie i zrozumienie między rodzicami i dziećmi? Jak żyć we wspólnym zaufaniu na co dzień?
Przyjaźń, o której mówię, to zdolność ustawienia się na poziomie dzieci, ułatwiająca im ufne mówienie o swoich małych problemach, umożliwia ona coś, co wydaje mi się bardzo ważne. Mianowicie to, że rodzice będą pierwsi, którzy w sposób dostosowany do ich mentalności i zdolności rozumienia, uprzedzając nieco naturalną ich ciekawość, dadzą stopniowo poznać swoim dzieciom początki życia. Należy unikać, aby dzieci okrążały z podejrzliwością te sprawy i zapobiegać, ażeby o tym, co samo w sobie jest szlachetne i święte, nauczyły się czegoś w niezdrowej atmosferze od jakiegoś przyjaciela lub przyjaciółki. To właśnie bywa ważnym krokiem w umocnieniu przyjaźni między rodzicami i dziećmi, zapobiega separacji w momencie przebudzenia do życia moralnego.
Rodzice ze swej strony powinni starać się utrzymać młodego ducha, by im łatwiej było przyjmować szlachetne dążenia, a nawet ekstrawagancje dzieci. Życie się zmienia, jest mnóstwo nowych rzeczy, które może nie podobają się nam — być może nawet obserwując je obiektywnie nie są lepszymi od starych — ale nie są złe. Po prostu są to inne sposoby życia. Często pojawiają się konflikty dlatego, że wyolbrzymia się drobiazgi, które mogły być przezwyciężone — gdybyśmy patrzyli na te sprawy z odpowiedniej perspektywy i z odrobiną poczucia humoru.

8. Czy jest jakieś usprawiedliwienie dla rodziców, którzy czasem chcą narzucić dzieciom wybór ich drogi życiowej, zawodowej, wybór narzeczonego czy określonego stylu życia, czasami sprzeciwiając się temu, aby mogli oni iść za głosem Boga i zaangażować się w posługę duszom? Czy nie byłoby lepiej dać im więcej wolności, aby mogli wykształcić dojrzałą osobowość?
W ostatecznym rachunku jasnym jest, że decyzje, które wytyczają kierunek czyjegoś życia każdy musi podjąć osobiście, z pełną wolnością, bez przymusu czy nacisku jakiegokolwiek typu.
Nie oznacza to, że nigdy nie jest potrzebna interwencja innych osób. Właśnie dlatego, że są to kroki decydujące, które dotyczą całego życia i ponieważ szczęście zależy w dużej mierze od tego, jak się je skieruje, decyzje wymagają spokoju, uniknięcia pośpiechu, wymagają odpowiedzialności i roztropności. Roztropność polega właśnie na tym, że prosi się o radę. Byłoby nieroztropnością, za co zwykle drogo się płaci, myśleć, że możemy decydować bez łaski Bożej oraz bez życzliwości i porady innych osób, szczególnie naszych rodziców.
Rodzice mogą i powinni użyczać swoim dzieciom cennej pomocy, odkrywając przed nimi nowe horyzonty, dzieląc się z nimi swoim doświadczeniem, kierując je na tory refleksji by nie dały się ponieść przejściowym stanom emocjonalnym, ofiarując im realną ocenę sprawy. Nieraz użyczą tej pomocy swoją osobistą radą, innym razem, zachęcą swoje dzieci aby udały się po nią do osób kompetentnych: do lojalnego i szczerego przyjaciela, do kapłana wykształconego i pobożnego, do eksperta w wyborze zawodu.
Porada nie odbiera jednak wolności, tylko dostarcza wiedzy, potrzebnej do wyrobienia sobie zdania. To poszerza możliwości wyboru i sprawia, że decyzja nie jest podjęta nieracjonalnie. Potem, po wysłuchaniu zdania innych i dokładnym rozważeniu wszystkiego przychodzi moment, w którym trzeba wybrać; wtedy nikt nie ma prawa pogwałcić wolności. Rodzice winni się strzec przed pokusą chęci zrealizowania w swoich dzieciach własnych ambicji — ukształtowania ich według własnych upodobań. Winni uszanować ich skłonności i uzdolnienia, które Bóg daje każdemu z nich. Jeżeli kochają prawdziwą miłością jest to zwykle proste. Nawet w krańcowym wypadku, kiedy dziecko podejmuje decyzję, którą rodzice ze słusznych powodów uważają za błędną i nawet przewidują, że będzie źródłem niepowodzeń, rozwiązanie konfliktu nie leży w gwałcie — tylko w wyrozumieniu, a nieraz w umiejętności trwania u boku dziecka, aby pomóc mu w pokonaniu trudności i w razie potrzeby wyciągnięciu całego możliwego dobra z zaistniałego zła.
Rodzice mogą i powinni udzielać swoim dzieciom cennej pomocy, odkrywając przed nimi nowe horyzonty.

9. Stabilna i żyjąca w pokoju rodzina jest bez wątpienia pragnieniem każdego. Jednakże w codziennym życiu małżeńskim i rodzinnym są małe niesnaski lub wielka złość, mniej lub bardziej obiektywne trudności i bardzo często są różnice zdań i punktów widzenia między rodzicami a dziećmi. Co zrobić, aby pokonać te sytuacje i konflikty rodzinne?
Moja odpowiedź może być tylko jedna: współżycie, wyrozumiałość, przebaczenie.
Bądźmy szczerzy — wzajemne zrozumienie w rodzinie jest czymś normalnym. Są oczywiście tarcia, różnice... ale te zachowania, nie zawsze mają większe znaczenie, bardzo często te sprawy dodają swoistego ubarwienia naszemu życiu. Są to wydarzenia niewiele znaczące, które czas zawsze zaciera, zostaje to, co trwałe, to jest — miłość. Miłość prawdziwa, oparta na poświęceniu, nigdy nie udawana, prowadząca do troski jednych o drugich, do odgadywania ludzkich drobnych problemów i ich rozwiązywania z największą delikatnością. I ponieważ to wszystko jest normalne większość słuchaczy rozumiała dobrze co miałem na myśli nazywając - ciągle to powtarzam od lat dwudziestych - czwarte przykazanie Dekalogu "słodkim przykazaniem”.
Problem jest stary, chociaż może występować obecnie częściej i w formie bardziej ostrej z racji szybkich przemian, jakie charakteryzują współczesne społeczeństwo. Jest zupełnie zrozumiałe i naturalne, że młodzi i starsi widzą rzeczy na różny sposób — zawsze tak było. Zaskakujące byłoby gdyby młodzieniec myślał tak samo jak osoba dojrzała. Wszyscy mieliśmy odruchy buntu w stosunku do starszych, kiedy zaczynaliśmy niezależnie formować nasze kryteria oceny i hierarchię wartościowania. Wszyscy także, z biegiem czasu, zrozumieliśmy, że nasi rodzice mieli rację w wielu rzeczach, co było wynikiem ich doświadczenia i ich miłości. Dlatego też w pierwszym rzędzie jest obowiązkiem rodziców, którzy już przeszli ten krytyczny moment, ułatwienie porozumienia, z giętkością, na wesoło, unikając z inteligentną dobrocią możliwych konfliktów.

11. Mówiliśmy o roli rodziców, a co powinny robić dla rodziny dzieci?
Dzieci muszą także wnieść coś ze swej strony. Młodzież zawsze posiadała wielką zdolność entuzjazmowania się wszystkimi rzeczami wielkimi, wzniosłymi ideałami, wszystkim co jest autentyczne. Należy pomóc jej w zrozumieniu prostego piękna, nieraz cichego, pełnego naturalności, które kryje się w życiu jej rodziców. Niech zda sobie sprawę z poświęcenia, jakie ponoszą dla niej, z wyrzeczeń, nieraz bohaterskich, aby utrzymać rodzinę. Niech dzieci nauczą się również nie dramatyzować, nie grać ról kogoś nierozumianego przez otoczenie. Niech nie zapominają, że zawsze będą dłużnikami swych rodziców (nawiasem mówiąc nigdy nie spłacą tego długu) i że ich wspólne życie z nimi winno być pełne czci i wdzięcznej, synowskiej miłości.

12. Jak objawia się wiara w rodzinie?
Wiara i nadzieja chrześcijańska powinny przejawiać się w spokoju, z jakim podchodzi się do małych lub dużych problemów, które zdarzają się w każdym domu; w zapale, z jakim się trwa w spełnianiu własnych obowiązków.
W ten sposób miłość wypełni wszystko i będzie prowadzić do dzielenia się radościami i ewentualnymi zmartwieniami; pozwoli uśmiechać się i zapominać o własnych troskach, żeby zajmować się innymi; słuchać współmałżonka oraz dzieci i okazywać im, że są naprawdę kochani i rozumiani; przechodzić do porządku dziennego ponad drobnymi starciami, które egoizm mógłby wyolbrzymić; wkładać wiele serca we wszystkie drobne przysługi, które składają się na codzienne współżycie z innymi.

13. Czy modlitwa w rodzinie jest ważna?
Uważam, że to właśnie jest najlepsza droga, aby dać dzieciom autentyczne wychowanie chrześcijańskie. Pismo Święte mówi o rodzinach pierwszych chrześcijan — "Kościół domowy”, tak nazywa św. Paweł (1 Kor 16,19)—, którym światło Ewangelii dawało nowy bodziec i nowe życie.
Z doświadczeń wszystkich środowisk chrześcijańskich wiadomo jak dobre rezultaty przynosi dokonane w cieple ogniska rodzinnego naturalne i pobożne wprowadzenie w życie. Dziecko uczy się umieszczać Pana Boga na linii pierwszych i najgłębszych uczuć, uczy się traktować
Pana Boga jako Ojca i Matkę Bożą jako Matkę, uczy się modlić. Podążając za przykładem swych rodziców. Kiedy się to rozumie, wtedy dostrzega się olbrzymie zadanie apostolskie, które mają realizować rodzice, zobowiązani do szczerej pobożności, aby móc przekazać (bardziej niż nauczać) tę pobożność dzieciom.

14. Czy rodzina powinna modlić się razem?
Są różnorodne zwyczaje, zależne od miejsca, ale myślę, że zawsze trzeba starać się, aby cała rodzina odmawiała razem jakieś modlitwy w sposób prosty i naturalny, bez "świętoszkowatości”. Są praktyki religijne — niewielkie, krótkie i zwyczajowe, które uprawiane były zawsze w rodzinach chrześcijańskich i uważam, że są wspaniałe. Np. błogosławienie jedzenia przy stole, wspólne odmawianie różańca, (...) osobiste modlitwy poranne i wieczorne.
W ten sposób osiągniemy, że Pan Bóg nie będzie uważany za kogoś obcego, kogo odwiedza się w kościele raz na tydzień w niedzielę, że Bóg będzie widziany i traktowany takim, jakim jest. Także pod dachem domu rodzinnego, bowiem jak powiedział Pan Jezus: gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18,20).
Mówię to z wdzięcznością i dumą syna: modlę się stale — rano i wieczorem i głośno — słowami, których nauczyłem się, kiedy byłem dzieckiem, z ust matki. Prowadzą mnie do Boga, pozwalają mi odczuć miłość, z jaką mnie nauczono stawiać pierwsze kroki chrześcijanina; a ofiarując Panu dzień, który się zaczyna, dziękując za ten, który się kończy, proszę Boga aby zwiększył szczęśliwość w swej chwale tych, których specjalnie kocham i aby kiedyś zachował nas zjednoczonych na zawsze w Niebie.

Teksty zostały wybrane głównie z książki Rozmowy z prałatem Escrivá, która zawiera siedem wywiadów, których udzielił św. Josemaria w latach 1966 – 1968 gazetom Le Figaro, The New York Times, Time, L’Osservatore della Domenica i różnym czasopismom hiszpańskim (Telva, Gaceta Universitaria i Palabra) oraz z homilii Małżeństwo – powołanie chrześcijańskie opublikowanej w książce To Chrystus przechodzi.


Więcej na ten temat:
 Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2197-2257 (po polsku na portalu Opoka.pl)
 Adhortacja apostolska Familiaris Consortio
 Wolność dzieci - nagranie ze spotkania ze św. Josemarią
 List do Rodzin papieża Jana Pawła II z 2 lutego 1994 r. (tłumaczenie tekstu na portalu Opoka.pl)
 List Papieża Franciszka do Rodzin z 2 lutego 2014
Posynodalna adhortacja apostolska Papieża Franciszka Amoris leatitia z 19 marca 2016 r.


Dokumenty i artykuły

Wideo

Ojcze, jestem Żydówką

W Chile w 1974 roku na spotkaniu z setkami osób, pewna Żydówka kieruje pytanie o wiarę katolicką do założyciela Opus Dei.

Wideo

Niech każdy podróżnik idzie swoją drogą

Moje powołanie było jak trafienie strzałą miłości. Liliana Iavicoli z Argentyny opowiada, jak odkrycie powołania wniosło w jej życie nowe światło.

Świadectwa

Dokumenty

Znaczniki w Św. Josemaría